Monthly Archives: Grudzień 2014

Pomiędzy – Zwiastuny

Reklamy

Intruz

Tytuł: Intruz

Tytuł oryginału: The Host

Autor: Stephenie Meyer

Polskie wydawnictwo: Jaguar

Ilość stron: 560

Moja ocena: 5/6  Czy tak właśnie miał wyglądać koniec świata? Nadzwyczaj inteligentne dusze, obejmujące kontrolę nad wszelkimi organizmami, zaczynają zasiedlać Ziemię. Stłamszone ludzkie „ja” giną, gdy tylko świetlista masa zwiąże się z ich połączeniami nerwowymi. Melanie zawziętość za życia udaje się jednak zachować również po zasiedleniu jej przez duszę. Jak dwie osoby mogą żyć w jednym ciele?

Zadziwiające, że Intruza napisała autorka Zmierzchu! Wybaczcie, mi to nazwisko kojarzy się tylko z jednym. Zadziwiające również, że obie książki tej autorki wywołały we mnie tak sprzeczne uczucia. Intruz mnie zachwy…. a nie, o tym będzie niżej. 🙂

Numer jeden. Fabuła. Jako osoba, która kocha się we wszystkich antyutopiach i postapokaliptycznych dziełach (!) nie było szans, że książka nie przypadnie mi do gustu. Jedyne, czego się bałam, to styl (ale spokojnie, było to zanim zaczęłam czytać Intruza). Przeświadczenie to wynikało zapewne z uprzedzeń do autorki. Na szczęście, zostałam bardzo mile zaskoczona!

Fabuła zaczyna się od pierwszej strony. Plus. Mknie jak woda w górskim strumieniu  i porywa nas ze sobą. Wszystko składa się w jedną spójną całość. Historia zamknięta na kartkach książki zmienia wciąż swój kształt niczym plastyczna masa. Bazą dla całej gamy nieprzewidywalnych zdarzeń jest nietuzinkowy pomysł jak i charakterne połączenie obu tak różniących się bohaterek.

Gdy dochodzi do inwazji Ziemi pewne jest, że stajemy po stronie ludzi. I faktycznie tak się dzieje, lecz, co zadziwiające, jedynie do czasu poznania Wagabundy. Okazuje się, że ta druga strona nie jest wcale taka, jaka mogłaby się wydawać. Autorka w swym dziele nie jest stronnicza, pozostawia czytelnikowi wolną rękę. A to, że czytelnik również stronniczy nie będzie, jest jej swoistym osiągnięciem.

Przesłanie. Ot, co! To, czego brak odczuwamy ostatnio coraz częściej. Ta książka ma przesłanie i choćby to, czyni ją jeszcze bardziej atrakcyjną. Ukłony w stronę pani Meyer, ponieważ właśnie sposób ukazania tej historii zdeterminował czy, i jaka będzie puenta, podsumowanie, esencja całego dzieła. Co więcej porusza ona ważne problemy, również natury moralnej. Jedyne więc, co nam pozostaje, to je po prostu dostrzec.

Ile można zrobić dla miłości? Najwidoczniej wiele, a nawet wszystko. Zdaje się, że jest to uczucie, które jest niezbędne do bycia człowiekiem. Kwestia człowieczeństwa poruszona w niezwykły sposób, z perspektywy nieczłowieka, każe nam przystanąć i pomyśleć Co sprawia, że jesteśmy ludźmi?

Intruz okazał się naprawdę ogromnym zaskoczeniem. Dostarczył całkiem sporą dawkę emocji i, przyznam się, wciągnął mnie aż do ostatniej strony. Poprzez punkt widzenia Wagabundy zdajemy sobie sprawę jak dziwne a zarazem piękne jest wszystko to, co nas otacza. Jestem pewna, że Intruz wart jest przeczytania, w szczególności dla miłośników postapokaliptycznych klimatów.