Życie, które znaliśmy – cytaty

Czasami, kiedy mama zabiera się za pisanie nowej książki, mówi, że nie wie, od czego zacząć, bo ma w głowie bardzo wyraźne zakończenie, a wtedy początek już jej nie interesuje. Teraz czuję to samo, tylko że sama nie wiem, jak się skończy dzisiejsza noc.

Mam wrażenie, że ranek był milion lat temu. Pamiętam, że widziałam Księżyc na niebie, o wschodzie. Dokładnie – półksiężyc, ale dobrze widoczny. Patrzyłam i myślałam, co się wydarzy, kiedy uderzy w niego asteroida i jakie to będzie ekscytujące.

Nigdy nie przyszło mi do głowy, że patrzę na ten sam Księżyc, który widzieli Szekspir, Maria Antonina, Jerzy Waszyngton i Kleopatra. Że już nie wspomnę o milionach ludzi, o których w życiu nie słyszałam. Tylu homo sapiens i neandertalczyków patrzyło na ten sam Księżyc. Pojawiał się i znikał także na ich niebie.

Przez chwilę rozmyślałam o całym mnóstwie ludzi, którzy widzieli kometę Halleya i nie pojmowało, czym jest, ogarniał ich jedynie strach oraz respekt. Przez ułamek sekundy czułam się jak szesnastolatka ze średniowiecza, wpatrzona w niebo, pełna zachwytu dla jego tajemnic.

I wtedy doszło do zderzenia. Wiedzieliśmy, że nastąpi, a jednak przeżyliśmy szok, gdy asteroida walnęła w Księżyc. W nasz Księżyc. W tej chwili chyba wszyscy poczuliśmy, że to nasz Księżyc i że atak na Księżyc to atak na nas.

Nadal świecił nasz Księżyc, nadal pozostał kawałem skały na niebie, ale nie był już łagodny, nieszkodliwy. Wisiał pod dziwnym kątem. Był przerażający, więc wyczuwało się narastająco dokoła panikę. Niektórzy biegli do samochodów i odjeżdżali. Inni płakali, modlili się. Ktoś zaintonował hymn amerykański.

Spojrzałam w kierunku okna, za którym świecił Księżyc. Lecz za bardzo się bałam, żeby wyjrzeć.

– Wydaje mi się, że śnię – odparłam. – No wiesz, może mi się to śni, ale potem się obudzę i okaże się, że nic się nie stało.

Czasami ludzie stają na wysokości zadania – zauważyła pani Nesbitt. – Jak my.

Mogłam sprawdzić wiele osób: dzieciaki z wakacyjnych obozów, dzieciaki, które znam z zajęć pływackich, starych znajomych z podstawówki, którzy przenieśli się do Nowego Jorku czy Kalifornii, czy na Florydę. Cóż, nawet nie próbowałam. Nie stanowili części mojego życia. Wydawało mi się, że niewłaściwe jest wiedzieć, że nie żyją, skoro za życia tak słabo ich znałam.

Chcąc sprawdzić, wpisał nasze nazwiska, ale nie figurowały na żadnej liście.

Dzięki temu wiemy, że w Dzień Pamięci wciąż jeszcze żyjemy.

Co jest najgorsze w końcu świata? Że kiedy się zacznie, nigdy się nie kończy.

Do tej pory bawiliśmy się w przetrwanie; teraz trzeba pomyśleć na poważnie.

Może przyjdzie Dan. Może wyjdzie słońce.

Zrobiłam coś strasznie głupiego, tak strasznie głupiego, że mogłabym się zabić ze złości.

Mama mnie pociesza. Uważa, że nie powinnam mieć wyrzutów sumienia, że to się mogło zdarzyć każdemu z nas, ale wiem, że zawiniłam właśnie ja. Jestem taka nieuważna. Zawsze przez to pakuję się w kłopoty, choć zazwyczaj szkodzę tylko sobie.

Ale mój świat kurczy się z każdym dniem. Nie mam szkoły, stawu, miasta, pokoju, a teraz brakuje nawet widoku z okna.

Czuję, że kurczę się wraz z moim światem, jestem coraz mniejsza, coraz bardziej wyschnięta. Zmienia się w kamień. To dobrze, bo kamienie trwają wiecznie.

Ale jeśli tak ma wyglądać wieczność, dziękuję bardzo.

Ale póki nie wiemy, co nam przyniesie przyszłość, musimy żyć dalej. Może będzie lepiej. Może ktoś już znalazł wyjście z sytuacji. Na pewno nad nim pracują, bo ludzie tacy są. A naszym zadaniem jest żyć, z dnia na dzień. Wszyscy umieramy po kawałku, Mirando. Każdy dzień przybliża nas do śmierci. Lecz nie należy wychodzić jej na spotkanie. Zamierzam żyć tak długo, jak się da, oczekuję od was tego samego.

Nie liczy się Sylwester bez postanowień noworocznych. Postanowiła, że do końca życia codziennie postaram się doceniać to, co mam.

Szczęśliwego Nowego Roku, świecie!

Jakiś czas temu Jonny zapytał, po co jeszcze piszę ten pamiętnik. Dla kogo. Sama się nad tym zastanawiałam, zwłaszcza w ciężkich chwilach. Czasami wydawało mi się, że piszę dla potomnych, którzy przeczytają moje zapiski za dwieście lat, żeby wiedzieli, jak wyglądało nasze życie. Przez długi czas sądziłam, że piszę nie dla ludzi, lecz dla motyli,  gdy już nauczą się czytać.

Ale dzisiaj, gdy mam siedemnaście lat i pełen żołądek, piszę dla siebie, żebym zawsze pamiętała życie takim, jakie znaliśmy, jakie znamy, nawet wtedy, gdy mnie już zabraknie w pokoju słonecznym.

Reklamy

One response to “Życie, które znaliśmy – cytaty

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: