Ekranizacje vs książki

Ze względu na to, że ostatnio czasu mam ciutek więcej niż przeciętnie (dziwne – bo rzeczy do zrobienia mam mnóstwo! A może to taka alternatywa – „zacznijmy od rzeczy przyjemniejszych”? :)), stwierdziłam, że wzbogacę sewiasterecenzje o artykuł.

Ostatnio problem, który mnie nęcił to… telewizja. Może posłużę się przykładem Igrzysk śmierci i ich ekranizacji (excuses-moi moją igrzyskową fobię ;)).

  • Szelest kartek i zapach wyobraźni

Za pozwoleniem, moje wywody zacznę od omówienia książek. Cóż, sama jestem ich zwolenniczką, więc i artykuł nie będzie bezstronny. Mam nadzieję jednak, że i tą (nie)dogodność mi wybaczycie. 😉

Zdanie Nie lubię czytać. wprawia mnie w kompletne osłupienie. I wtedy do takiego osobnika kieruję pytanie: A przeczytałeś/łaś coś oprócz lektur?

Nie.

I to nie kończy całą konwersację. Nie ma co się oszukiwać – w tym zakresie w spólnych tematów n i e  b ę d z i e. Ale za to telewizję ogląda każdy. Seriale ogląda każdy. Reklamy w sumie też. Naszpikowani migoczącymi kontrastami potrafimy tylko je kopiować.

A z czytaniem już trudniej.

Dla mnie czytanie jest rzeczą wprost magiczną. Niewiarygodną. W końcu śledzisz tekst, a jednak go nie widzisz. Siedzisz na kanapie a gdzieś tam – w e w n ą t r z  twojej głowy jesteś daleko. Może jesteś w innym kraju. Albo gdzieś w przeszłości. A może właśnie walczysz o swoje życie. I tym, który sprawuje nad tym kontrolę jesteś ty sam! Książka jest wyłącznie przewodnikiem. Jednak w ostateczności to T Y decydujesz. Twoje postacie mają własne zachowania, niepowtarzalny wygląd, być może jedna z nich wygląda jak ty. Są rzeczy, których nie da się tak po prostu odtworzyć na idealnie płaskiej powierzchni telewizora. Są emocje, które czujesz tu i teraz – czujesz je czytając; żadne obrazki Ci tego nie zastąpią.

Książka nie jest produktem uniwersalnym – u jednego czytelnika może wywołać emocje, które będą mu towarzyszyć przez następny tydzień, a z kolei dla innego może być jedynie stratą czasu. Ale to tylko gust. I zdecydowanie nie powinien stanowić choć najmniejszej przeszkody w czytaniu. Prędzej czy później natkniemy się na to „coś” co siedzi w książkach danego gatunku.

Rzecz jasna są filmy, które zachwycają. Filmy, które czarują. Lecz kto je tworzy? Ktoś z gigantyczną wyobraźnią i niebanalnymi umiejętnościami.

A co rozwija wyobraźnię?

Książki.

  • Obrazki i genialny soundtrack

Byłabym złem wcielonym, gdybym zataiła „to dobre” dotyczące filmów. W moim przypadku (w porównaniu z innymi) liczba obejrzanych filmów jest dość skromna. Jeśli już coś oglądam, wybieram filmy, które dotyczą jakichś interesujących mnie zagadnień czy po prostu zachwalane przez wszystkich (rzekomo) powalające efektami specjalnymi na kolana. Rzadkością są asy, które wzbudzają tak gigantyczne emocje, by nie móc o nich zapomnieć. Ale i takie smaczki, choć rzadko, się zdarzają.

Ktoś, kto jeszcze nie trafił na,  za przeproszeniem, książkowe wywody z serii „straty czasu” powie, że ekranizacje od książek wcale lepsze nie są. Z kolei osobnik, który natrafił  na papierowe niestrawności powie, że ekranizacja tych słabo przyswajalnych kilkuset stron jest z pewnością lepsza od samej książki. Jak widzimy, rzecz leży w guście.

Tragedią dla mnie jest to, że stan sprzed obejrzenia ekranizacji (po jeszcze wcześniejszym przeczytaniu książki, rzecz jasna) już  n i g d y  nie wróci. Tak, tak, to smutna prawda. Nawet gdybyśmy czytali książkę powtórnie, przeżycia sprzed obejrzenia jej ekranizacji się nie powtórzą. Niejednokrotnie obrazy z filmu zaczną zastępować to, co sami wykreowaliśmy, czytając. Dawne postacie, miejsca i emocje odchodzą bezpowrotnie.

Złota zasada: najpierw przeczytaj, potem obejrzyj.

Jednak jest jedna rzecz, której książkom i wyobraźni brakuje – soundtrack. Potrafi wywołać emocje i ciarki na plecach, wytworzyć odpowiednią atmosferę.Jak się okazuje, w pewien sposób, filmy też mają swoją wartość, nieraz nawet – niemałą.

Jedyną radą na wielką wojnę papieru z dźwiękiem i obrazem jest umiar. Trzeba umieć dawkować obie rzeczy i móc się przy tym rozwijać.

Doskonalić się. Pomimo, że doskonali nie będziemy nigdy.

Reklamy

7 responses to “Ekranizacje vs książki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: