Chwała mojego ojca. Zamek mojej matki. – cytaty

Nie chciałem o tym pamiętać, z całych sił odpędzałem tę bolesną myśl. Stan umysłu, w którym wtedy żyłem, zrozumiałem dopiero dużo później, kiedy mój nauczyciel Aime Sacoman objaśniał nam idealizm subiektywny Fichtego. Tak jak ten niemiecki filozof sądziłem, że świat zewnętrzny jest moją osobistą kreacją i że to możliwe, żeby wysiłkiem woli usunąć z niego niemiłe wydarzenia, jakby za pomocą skreślenia. To z powodu tej wrodzonej wiary, wciąż dementowanej przez fakty, dzieci wpadają w taką złość, kiedy wydarzenia, nad którymi – jak sądziły – miały władzę, bezczelnie im się przeciwstawiają.

Wujek popatrzył w niebo i oświadczył:

-Nie będzie padać, a taka pogoda jest idealna na polowanie!

Lili mrugnął do mnie i szepnął:

-Gdyby musiał wypić to wszystko, co spadnie z nieba, to sikałby aż do Gwiazdki!

To powiedzonko wydało mi się fantastyczne, a Lili wyznał mi, że przejął je od swojego starszego brata, Baptistina.

Poszedłem za nim. Wyglądało na to, że ocenia moją zwinność niczym wytrawny znawca.

-Dobrze sobie radzisz, jak na kogoś z miasta.

-On umarł! On umarł!

-Ależ oczywiście – powiedział Lili – pułapki je zabijają!

-Ja nie chce, nie chcę! Trzeba go odumarnąć!

Próbował dmuchać w dziób ptaka, potem podrzucił go w powietrze, żeby pomóc mu wzlecieć… Ale biedna zięba spadła ciężko, jakby nigdy nie miała skrzydeł…

Ta rewelacja była tak niepokojąca, że dla uspokojenia przywołałem na pomoc mój sarkastyczny śmiech i powiedziałem zgryźliwym tonem:

-Ty wierzysz w duchy?

Oczywiście. Kiedy przyszedł po raz czwarty, ojciec przemówił do niego poprzez drzwi. Powiedział mu tak: „Słuchaj no, Feliks, ja jestem pasterzem jak i ty. Nie wiem, gdzie jest twój skarb. Tak więc nie przychodź mi zawracać głowy, bo ja muszę się wyspać”. A duch nie powiedział ani słowa, ale zaczął pogwizdywać i gwizdał tak przez co najmniej dziesięć minut. Wtedy mój ojciec rozzłościł się i powiedział: „Ja szanuję umarłych, ale jeśli nie przestaniesz, to wyjdę i wymaluję ci cztery znaki krzyża i sześć kopniaków w zadek”.

I cóż mi po mojej wspaniałości – są takie chwile, gdy przeznaczenie nas zdradza.

[…] w dodatku tysiąc razy niebezpieczniejsze za sprawą mych własnych opowieści, potwierdzonych moimi własnymi koszmarami…

Poszedłem za nim poprzez lawendy mokre od rosy.

Wspierając się na mojej włóczni, powiedziałem uroczyście:

-Żegnaj. Jestem pokonany. Wracam do domu.

[…] Kiedy przeszedłem jakieś dwadzieścia metrów, zatrzymałem się, ponieważ nie szedł za mną i bałem się, że w słabym świetle wstającego dnia straci mnie z oczu. Osadziłem drzewce mej włóczni w stepowym żwirze i przytrzymałem ją oburącz w pozie przygnębionego wojownika.

Efekt tego zabiegu okazał się natychmiastowy – Lili dołączył do mnie i uścisnął mnie.

Ponad ostatnimi mgłami zaśpiewał nagle skowronek. Nad moją klęską wstawał nowy dzień.

Uwożono mnie z mojej ojczyzny, a delikatne krople deszczu płakały za mnie, spływając mi po twarzy… Wyjeżdżałem, ale nie widziałem przed sobą żadnego wyzwania dla mej odwagi ani celu dla mojego serca. Samotny w wymownej rozpaczy, w rytmicznym stuku kopyt tyłem zagłębiałem się w przyszłość, jak królowa Brunhilda, długo wleczona po kamieniach za włosy przywiązane do końskiego ogona.

Ta komedia, którą odgrywałem z aktorską szczerością nie była bez pożytku. Czasem kabotyn, odgrywając bohatera, staje się prawdziwym bohaterem.

Takie jest życie. Trochę radości – bardzo szybko zatartych przez troski, o których nie da się zapomnieć.

Reklamy

One response to “Chwała mojego ojca. Zamek mojej matki. – cytaty

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: