Mroczny płomień

Tytuł: Mroczny płomień

Tytuł oryginalny: Dark Flame

Autor: Alyson Noel

Seria: Nieśmiertelni (Tom IV)

Polskie wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie

Ilość stron: 288

Moja ocena: 8/10

Decyzja zapadła. Nie ma odwrotu.

Heaven j e s t nieśmiertelną. Ever „podarowała” jej życie wieczne. Jednak reakcja dziewczyny na tą wiadomość zupełnie odbiega od jej oczekiwań… Ever chce zatrzymać przy sobie przyjaciółkę oraz zapewnić jej bezpieczeństwo. Są też obawy. Czy Heaven dotrzyma tajemnicy o nieśmiertelnych?

Na wskutek nieprzemyślanego rzucenia zaklęcia Ever dręczą koszmary. Koszmary o… Romano. Jednak pomimo prób przywrócenia dawnego stanu, odwołując się do magii, sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej. Ever postanawia działać na własną rękę i za wszelką cenę nie stracić zaufania ukochanego. O pomoc zwraca się do Jude`a. Jednak i on wkrótce dowiaduje się prawdy.

I nie ma najmniejszego zamiaru rezygnować z Ever; z ukochanej, którą od wieków zabierał mu Damen.

Walka o antidotum wciąż trwa. Ile zaryzykuje Ever, by zawalczyć o miłość?

Czwarta część Nieśmiertelnych, przyznaję, mile mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się jakichś radykalnych zmian co do stylu pisania czy budowy fabuły. A jednak niewątpliwie tu coś zmieniono. Mroczny płomień cechuje wartka akcja i „uplastycznienie” emocji. Co tu dużo mówić – książka była dla mnie naprawdę miłą niespodzianką. Wciągała. Naprawdę wciągała.

Sam pomysł na kontynuację tej serii jest godny uwagi. Odchodzimy tu od schematu, a wydarzenia mają bardziej (ba! zdecydowanie bardziej) nieprzewidywalny przebieg. Wcześniej, niczym wróżka, mogliśmy przepowiedzieć, co stanie się dalej. A tu? Jedyną wskazówką co do odgadnięcia zakończenia było to, że w pewnym momencie nastało obopólne „żyli długo i szczęśliwie”, ale do końca pozostało ponad 100 stron! Skonsternowana niemal pożarłam w całości zakończenie książki. Choć, powracając do schematów, ostatnia strona każdej części Nieśmiertelnych pozostaje niezmienna. Pomimo problemów wciąż i wciąż napotykamy się z „żyli długo i prawie szczęśliwie”. Ale p r a w i e robi wielką różnicę.

Fabuła nie dość, że wartka to jeszcze zaskakująca. Muszę dodać, że to zaskakiwanie tutaj naprawdę się udało i jest dość… specyficzne. Gdy wydawałoby się, że już będzie dobrze i właściwie tak mogłaby skończyć się książka…Bum. Wcale nie jest dobrze. Rozwiązania są krótkotrwałe. A problemy budzą z letargu z potrojoną siłą.

Postacie może stają się chyba coraz bliższe czytelnikowi. Szczególnie upodobałam sobie „nową” Heaven. Nowy charakter, nowy styl, nowe postrzeganie świata. Nowe życie. Jednym słowem nowe nieśmiertelne życie Heaven. Prawdopodobnie zmiana charakteru „stworzonej” już bohaterki do łatwych nie należała. Jednak w tym przypadku zmiana jest nieprzewidywalna i może właśnie przez to tak „prawdziwa”?

Wyidealizowany Damen. Coraz bardziej mi się to nie podoba. Szczerze powiedziawszy z ideału ukochanego przybrał postać opiekuńczego ojca. Miałam takie ważenie przez całą książkę. Przez to idealistyczne zatracenie charakteru staje się bezkształtną masą, której wszystko jedno. Nie ważne co zrobi Ever, przecież on jej i tak wybaczy. Zero wad też jest wadą!

Jesteś tylko pionkiem w jego chorej gierce. On dostrzega wszystkie twoje słabości i używa ich, by pociągać za sznurki, jakbyś była marionetką.

Na uwagę zasługuje również sposób, w jaki przedstawiono stosunki pomiędzy Ever i Romano. Okazuje się jak bardzo pozory mogą mylić. Złożoność charakteru i „druga twarz” z jaką spotykamy się u wroga zaskakuje. Jest to pozytywne uczucie. Jednak tajemniczość (zapewne wprowadzona w celu wzbudzenia ciekawości w czytelniku) jest nadmierna. Nie rozumiemy działań Ever, za to reakcje wroga – tak. Nie znamy motywów bohaterki, a odpowiedzi Romano na jej działania są całkowicie spontaniczne – tak jak nasze. W tym momencie kontakt z Ever jest nikły, choć, może wpływa to korzystnie na zrozumienie „tego złego”?

Reasumując książkę polecam. Pozytywnie odznacza się na tle wcześniejszych części tej serii. Poza niemożnością przewidzenia dalszej akcji stykamy się tu z poważnymi przemyśleniami. Myślę, że po części także dla nich warto byłoby zapoznać się z ta pozycją. Liczę, że kolejna część będzie równie dobra; a może nawet lepsza? 🙂

Klikajka:

Reklamy

2 responses to “Mroczny płomień

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: