Nigdziebądź

Tytuł: Nigdziebądź

Tytuł oryginału: Neverwhere

Autor: Neil Gaiman

Polskie wydawnictwo: Wydawnictwo Nowa Proza

Ilość stron: 318

Życie Richarda Mayhew ani trochę nie odstaje od szablonu- dom, praca, przyjaciele i piękna narzeczona. Jego świat staje do góry nogami gdy spotyka tajemniczą dziewczynę- Panią Drzwi. Nie, nie, to nie kolejna historia o miłości, która odmieniła komuś życie. Tu chodzi o cel. Cel w czystej postaci.

Musicie wyobrazić sobie zdziwienie Richarda, gdy odkrywa pochodzenie Pani Drzwi, oraz…. to, że stał się częścią jej świata. Może nie dosłownie „jej” świata, lecz „ich” świata- codzienności mieszkańców Londynu Pod. Richard przemierza „drugi świat”- ciemności tuneli, podziemi i kanałów odkrywając pozostałości Londynu Nad sprzed kilku stuleci, towarzysząc Drzwi w niebezpiecznej podróży. Wraz z Łowczynią i Markizem de Carabasem zmierzają do anioła Islingtona, który pomoże dziewczynie rozwiązać zagadkę morderstwa jej rodziny a Richardowi wrócić do domu…

Już sam opis Nigdziebądź wydał mi się nader interesujący. Podjęłam się zrecenzowania tej pozycji z niemałą ciekawością. Nie zawiodłam się.

Książka wręcz tonie w zaletach. Poza jedną małą…. wadą, która „wyłazi” już na początku. Wada ta nie jest bynajmniej winą autora- co to, to nie. Tym „minusem” są wywody Sapkowskiego. Według mnie zupełnie zbędne, bezsprzecznie odstraszają czytelnika. Otóż czytelnik chce wejść do świata Pani Drzwi, a nie zagłębiać się w życiorys Neila Gaimana, tym bardziej, jeśli wcześniej nie miał styczności z jakąkolwiek jego twórczością.

Kilka stron później na wschód od okładki…. 😉 zaczyna się prawdziwa historia. Z początku wydaje się być kompletnie zwariowana, szokująca. Lecz tak jak Richard, również i my zaczynamy przyzwyczajać się do nowego świata w jaki przyszło nam „wejść”. W nową krainę wkraczamy powoli, a jednocześnie szybko. Absurd, prawda? Tempo akcji jest idealnie wyważone, nie gubimy się w wydarzeniach ( przez jakieś 99 % książki, ale o tym za chwilę), a wszystkie „sceny” wydają się być jakby zsynchronizowane- przemyślane do najmniejszego wręcz szczegółu.

Ach te piętrowe metafory! Na samo ich wspomnienie czuję słodycz wyobraźni! Słowa. Czy słowa mogą mieć moc? Gaiman nadał swoim słowom moc. Tak wielka moc! Uwielbiam TAKIE książki. A TAKIE książki są, uwierzcie mi, rzadkością. Nietypowy, niepowtarzalny styl pisania. A ile korzyści! Jakie wzbogacenie naszego języka!

Uuups… poniosło mnie 🙂

Dobrze, w takim razie przejdźmy do postaci. Wyobraźnia, niczym z gliny, „ulepiła” postacie, budowle, wieże, mosty. Nigdziebądź to idealny czynnik „pobudzający” szare komórki. Lecz wracając do postaci, dla mnie „ożywały” jako iście Burtonowskie twory. Autor nie wrzuca tak po prostu postaci do akcji, on je kreuje- robi to systematycznie, od początku, aż wypełniają się tchnieniem życia odchodząc od książkowych szablonów. Zupełnie magiczne, tak jak ich charaktery, a mimo tego tak bardzo namacalne!

Po tak wspaniale wypełnionym wnętrzu książki spodziewałam się zapadającego w pamięć zakończenia. I kiedy to do końca pozostało zaledwie kilkanaście stron poczułam się… rozczarowana. Pod koniec akcja jest odrobinę chaotyczna, nostalgiczna…. i, aż trudno to z siebie wydusić, mętna. Na szczęście wraz z ostatnią stroną zostałam wyciągnięta z tego uczucia, niczym tonący spod wody. A może był to efekt zamierzony? Tego rozstrzygnąć nie potrafię.

Książka niesie z sobą pewne wartości. I nie są to wartości o których mówi się nader często. Każe zatrzymać się nad celem. Tym prawdziwym celem, dla którego żyjemy.

Jestem pewna, że bez wahania poleciłabym tą książkę każdemu. Barwna fabuła, wspaniałe opisy i „prawdziwość” postaci to jedne z wielu cech tej książki. A co do przesłania… dotyczy każdego, więc czemu nie sięgnąć po nie, skoro jest w zasięgu ręki?

Klikajka:

Reklamy

2 responses to “Nigdziebądź

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: