Kiedy byłem dziełem sztuki

Tytuł: Kiedy byłem dziełem sztuki

Tytuł oryginalny: Lorsque j’étais une oeuvre d’art

Autor: Éric-Emmanuel Schmitt

Polskie wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Muszę przyznać, że Kiedy byłem dziełem sztuki jest dość nietypową pozycją. Opowiada o dwudziestoletnim Taziu, można by rzec, że człowiek jak człowiek, nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że spotykamy się z nim w momencie, w którym chce się zabić. Nie uważała siebie za kogoś wyjątkowego, właściwie uznał, że nie powinien był się urodzić. Wiecznie przyćmiony przez sławnych, bogatych i pięknych braci bliźniaków. Od skoku z klifu powstrzymuje go nieznajomy. Składa on Taziowi propozycję- sprawi, że jego życie znów nabierze sensu, lecz musi mu oddać się na własność. Jak się później okazuje akt ten był nieprzemyślany i niósł ze sobą nieodwracalne skutki.

Zeus Peter Lama- wybawiciel dwudziestolatka traktuje go jak rzecz. Tazio jest dla niego niczym kamień dla rzeźbiarza i z polecenia Zeusa przechodzi liczne operacje plastyczne. Tazio oficjalnie popełnił samobójstwo, lecz naprawdę wciąż mieszkał w willi przyjaciela. Zeus tworzy z niego żywą rzeźbę. Tazio zyskuje sławę, poklask, lecz traktowany jest jak rzecz. Pomnik. Rzeźba. Nie jest już człowiekiem- jest rzeczą. Ludzie oglądają go w muzeach, na wystawach. W końcu Tazio pragnie odosobnienia i powrotu do normalnego życia. Niestety oddanie się  Zeusowi nie pozwala mu na to.

Czy bylibyśmy zdolni zrobić to, co zrobił Tazio dla odzyskania sensu życia, którego, jak się okazuje, nigdy nie powinien był utracić? Sądzę, że książka pomaga nam zrozumieć co tak naprawdę jest ważne. Okazuje się, że bardzo często mylimy się co do tego, jak postrzegają nas ludzie. Przecież rodzice Tazia nie uważali go za gorszego, jak mu się wydawało. Szczerze mówiąc przeraziło mnie to, że nigdy już nie wrócił do dawnego wyglądu, pomimo, że tego pragnął.Zrozumiał co jest najważniejsze wtedy, gdy spotkał malarza i jego piękną córkę, gdy pokazali mu, że to co jest ważne jest nieprzemijalne- nienamacalne.

Podsumowując, Kiedy byłem dziełem sztuki uczy, że świat nie jest taki jak go postrzegamy i potrzeba rozwagi by umieć postrzegać go prawidłowo. Myślę, że pokazuje nam to, co najważniejsze w dość brutalny i okrutny sposób. Lecz gdyby Schmitt zakończył powieść tym, że rany Tazia ładnie się zagoiły, lekarze wyjęli druty i protezy, a on sam wyglądał jak dawniej książka nabrałaby realnego wymiaru? Nie. Najwidoczniej potrzeba nam takiej brutalności, by przedarła się przez nas i wyleczyła ze znieczulicy.

Reklamy

2 responses to “Kiedy byłem dziełem sztuki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: